Życie bez Boga nie istnieje.


Kościół jest wspólnotą ludzi wierzących w Boga. Tworzą go ludzie, tworzymy go my. Kościół to cała prawda o Bogu, którą możemy zobaczyć tu na ziemi. Są tacy, którzy kościół zaakceptują, ponieważ chcą wierzyć w Boga, chcą mu zaufać. Są też tacy, którym Bóg jest obcy. Jedni i drudzy prowadzą życie tu na ziemi. Jedni i drudzy kiedyś to życie tu na ziemi zakończą. I co dalej się dzieje?

Życie człowieka jest wieczne. Mimo, że ciało umiera, to dusza zaczyna swój początek życia. Dusza ma swój początek w świecie, o którym mówi Pan Jezus. I tylko przez niego nasza dusza może żyć dalej w wieczności, w niebie.

Żyjąc na ziemi powinniśmy wymagać od siebie wysiłku osobistego, żeby być dobrym człowiekiem. Jednak sam człowiek nie jest w stanie siebie wychować, udoskonalić. Potrzebuje łaski Bożej, wiary i życia sakramentalnego. Spowiedzi, na której może oczyścić siebie z ciężaru grzechu, ciężaru smutku. Eucharystii, na której przyjmujemy prawdziwe ciało i krew Jezusa. Modlitwy, która wewnętrznie umacnia i słowa Bożego, które pokazuje jak można żyć w szczęściu i radości. Potrzebujemy nauczania Kościoła, katechezy, nauczycieli i wychowawców.
Rozum czyli świadome poprawianie swoich błędów i wiara w Boga powinny iść w parze. Tylko przez łaskę Bożą możemy być zbawieni, czyli żyć dalej w wieczności w pełnej radości i szczęściu. Jezus poprzez swoją śmierć na krzyżu, chce nam pokazać, że życie w niebie jest prawdziwe. Że to wszystko jest naprawdę, bo Jezus jest prawdziwy. Nie widząc go jako osoby, która obok nas żyje, możemy go dostrzec w dobrych uczynkach i w tym wszystkim co możemy dobrego zrobić. Na wzór tych dobrych rzeczy, które czynił Jezus. A to jest na tyle proste, że wystarczy kochać kogoś i miłować kogoś bardziej niż samego siebie.

Swoje przekuj na „nasze”


Każdy z nas ma inne podejście do życia. Inaczej rozumie życie, interpretuje sytuację, otoczenie itp. Każdy z nas jest inny i wyjątkowy. Jest nie powtarzalny. Przez to między ludźmi może dochodzić do konfliktów, ponieważ każdy inaczej życie odbiera i inaczej na życie patrzy. Ważne w tym wszystkim jest chęć porozumienia się. Taka, żeby nie działać samolubnie, wyłącznie dla własnej wygody.

Tylko czy każdy tego chce? Żyć samemu i dla siebie? Nie biorąc pod uwagę tego, co ktoś ma do powiedzenia? Przecież chcemy spędzać czas z innymi, a taka samolubność w działaniu nie będzie dawać radości. Nie będzie miłym spędzeniem dnia, tygodnia, miesiąca, roku itd. Natura ludzka potrzebuje osób obok siebie, do pełnego i radosnego życia. Wspólne działania dają o wiele więcej radości, niż działanie w pojedynkę. Dlatego, aby się dogadywać potrzebne jest porozumienie, a zwłaszcza wspólna do tego chęć. Chęć rozumienia siebie nawzajem i pójścia na ustępstwa. Z kimś też można znaleźć korzystne rozwiązanie, niż tylko działać w pojedynkę. Trzeba tylko pamiętać, że każdy jest inny. Każdy ma inne potrzeby. Każdy myśli wg. swoich upodobań, przyzwyczajeń.

Swoje rozwiązanie będzie tylko dobre dla siebie. Natomiast rozwiązanie które jest z kimś omówione jest nie „swoim” tylko „naszym”. To co jest „nasze” buduje więzi. Buduje wspólne chęci do działania, do rozmów. A to pokazuje, jak wspólne działania mogą umacniać. Mogą pomagać w życiu. Można przez to liczyć na siebie nawzajem. Dlatego warto „swoje” myśli „swoje” przekonania, przekuć na „nasze” myśli „nasze” przekonania. Do takiego stanu potrzebne są chęci z dwóch stron. Chęci dogadania się ze sobą nawzajem.

Co JA mogę zrobić dobrego…


Co to jest miłość, szacunek, dobre słowo? Czy to są wartości dobre i pomocne w życiu? Życiu gdzie ciągle za czymś gonimy, ciągle za czymś się spieszymy? Czy bardziej przereklamowane słowa? Czy w tym szybkim życiu jest miejsce na bezinteresowność? Na bezinteresowne obdarowanie kogoś miłością, szacunkiem, dobrym słowem? Czy dzień nie będzie lepiej wyglądał, jeśli ktoś będzie dla nas miły, pomocny?

Myślę, że każdy by tego oczekiwał. Takiego podania ręki w trudniejszych chwilach. Lekkiego zatrzymania się i otrzymania od kogoś otuchy, dobrego słowa. Życie nabiera wtedy innych barw, inaczej jest spędzony dzień. Inne jest nastawienie do życia.

Nie czekając, aż ktoś nas tym wszystkim obdaruje, to już każdy z nas może obdarować tym kogoś. Najpierw można zacząć od siebie samego. Zastanowić się, co JA mogę zrobić dla drugiej osoby, aby dzień stał się milszy, wolniejszy. Próbować zrobić wszystko, aby kogoś obdarować szacunkiem, miłością, swoją pomocą, dobrym słowem. I nie koniecznie oczekiwać odwzajemnienia. Jeśli trafimy na kogoś, kto żyje taką miłością jak my, to odwzajemni to co dla niego zrobimy. Jeśli trafimy na inną osobę, która tylko naszą dobroć wykorzysta, to nie odwzajemni nam miłości.

Czy warto się nad tym zastanawiać? Zastanawiać się, kogo obdarować swoim dobrym słowem, miłością? Uważam, że dla każdego takim można być. Niezależnie od tego, czy ktoś odwzajemni dobro, czy to wykorzystają.

Najlepszym rozwiązaniem będzie zastanowić się nad sobą i swoimi możliwościami. Czy to JA jestem w stanie kogoś obdarować wszystkimi dobrymi rzeczami? Czy jestem na to gotowy, czy chce to zrobić? Każdy z nas indywidualnie musi sobie na te pytania odpowiedzieć. Jedno jest pewne, trzeba to zacząć od siebie. Oczekując czegoś od kogoś, zastanówmy się czy Ja mogę spełnić oczekiwania kogoś innego. Koło zamknięte, w którym mogę uczestniczyć albo nie.