Nie osądzaj!

Jak często osądzamy siebie nawzajem? Obwiniamy się i mamy do siebie pretensje? Zadręczamy siebie nawzajem, doprowadzając do złości, upokorzenia?

Czy to jest dobry kierunek, aby sobie nawzajem wytykać błędy, osądzać się nawzajem? Każda osoba żyjąca tu na ziemi ma wybór, jak życie swoje chce przeżyć, czy będzie to osoba duchowna, katolik, ateista, czy ktoś jeszcze. Tak jak każdy ma wybór, tak każdy może popełniać błędy.

Pan Jezus żyjąc na ziemi, chciał pokazać, jak można bez takich osądów żyć. Przede wszystkim pokazał ludziom miłość. Pokazał jak można sobie wybaczać, a nie obwiniać się nawzajem. Dlatego wiara w Boga może prowadzić nas w życiu ścieżkami, które nauczą nas, jak w życiu się odnaleźć. Jak nauczyć się miłosierdzia, które zostawił nam Bóg. Moc ludzka nie jest tak mocna jak moc Boża, która może wszystko. Każdy jest człowiekiem, każdy popełnia błędy. Nawet osoby duchowne. Na szczęście nad tym wszystkim czuwa Pan Bóg. Daje nam swoje sakramenty, swoją miłość i pokazuje, jak można żyć bez osądów, bez nienawiści, bez skłonności do obmawiania. On dał prostą zasadę. Kochaj bliźniego swego jak siebie samego. Jeśli sprawia zło, powstrzymaj go. Jeśli potrzebuje pomocy, podaj swoją dłoń.

Nie osądzajmy siebie nawzajem. Zostawmy to Bogu i jego nadprzyrodzonej mocy. On zrobi to sprawiedliwie. Zamiast osądów, dbajmy o wspólne relacje i ich poprawę. Dbajmy o kościół, bo to nie jest tylko budynek. To wspólnota, to ludzie którzy chcą kościół tworzyć, troszczyć się, wzmacniać swoją wiarę, ponieważ błąd jednej osoby rzutuje na całą wspólnotę. Na to, jak jest kościół odbierany, jak jest osądzany. Ziemskie osądy zostawmy Bogu, ponieważ jemu pójdzie to lepiej, a my skupmy się na wzmacnianiu relacji, szacunku do drugiego człowieka.

Czego oczekuję od życia?

Kto ma wpływ na nasze życie? Jak traktować drugiego człowieka, czy to obcego, czy znajomego? Czy z każdym jest nam dobrze?

Te pytania wskazują na to, czego możemy oczekiwać od życia. Żeby odpowiedzieć na nie, najpierw tego trzeba oczekiwać od siebie. Wszystko czego pragniemy, co chcemy zmienić, powinniśmy zacząć od siebie. To co nas otacza i co ma na nas wpływ, jest tak naprawdę, częścią naszego zachowania. To każdy z nas, ma wpływ na to, co nas otacza i co może nas otaczać. W jakim środowisku się znajdujemy. Ważną sprawą jest to, że to moja decyzja i moja zmiana ma wpływ na to, jakim jestem człowiekiem, a nie otaczający mnie świat. Świat jest tym miejscem gdzie, swoje życie mogę zmieniać.

Następnie należy wziąć pod uwagę to, jakim się jest dla innych. Dla znajomych, dla rodziny, dla żony, mamy, syna itp. Czy mamy jeden wzorzec zachowań, który wypływa z serca, czy jednak coś może mieć wpływ na to, że kogoś lubimy bardziej lub mniej. Wiadomo, że z niektórymi będziemy mieć lepszy kontakt, więcej spędzać czasu, ale tak samo możemy czynić wobec każdego.

Nasze zachowania, nasze podejścia, nasze uprzedzenia, powodują jak inni nas odbierają. A może wystarczyłoby tak stanąć na chwilę obok siebie, aby na siebie popatrzeć i zastanowić się, czy z kimś takim czułbym się dobrze? Miłość, braterstwo, pomoc, to zachowania, które pomagają nam w życiu. Te wszystkie rzeczy muszą wyjść z serca, a nie dlatego, że inni będą dobrze o nas mówić. Dwulicowość jest zgubą samego siebie i zawsze wychodzi, a miłość do drugiego człowieka powinna wychodzić z serca, z takiego bezinteresownego zachowania.

Rozwiązaniem na to wszystko jest Bóg, jego nauka i to co chce nam przekazać „kochaj bliźniego swego jak siebie samego”, jest cały czas. Nic się w tej kwestii nie zmieniło i nie ma czegoś takiego, że Bóg jest na te czasy niemodny. Mogą twierdzić tak Ci, którzy widzą zachowanie kogoś, a nie swoje. Bo wygodniej jest kogoś obwinić, niż zwrócić uwagę na swoje zachowanie. Bóg działa i ogarnia swoją mocą osoby, które tego chcą, które potrafią patrzeć na siebie, a nie na innych. Sobie wytknąć błędy, a nie innym.

Pamiętajmy, bo to bardzo ważne, aby patrzeć na swoje zachowanie i dbać o to, aby komuś było dobrze ze mną. Ile dam komuś miłości, tyle albo i więcej otrzymam od Boga i drugiego człowieka.

Zbawienie…

Co to znaczy zostać zbawiony? Co to życie duchowe, pozagrobowe, życie w wieczności? Życie którego nie widzimy, gdzie nasza dusza po śmierci będzie żyć dalej. Życie, które może być szczęśliwe na wieki, albo na wieki dręczone smutkami. To jest początek wszystkiego. Zadać sobie pytanie, czy ja jestem w stanie w to uwierzyć? Że życie wieczne istnieje, że kiedyś tam na tamtym świecie spotkam się z tymi, którzy odeszli już z tego świata.

Tak naprawdę bez postawienia sobie takiego pytania, nie będziemy mieć możliwości zbawienia, ponieważ chcąc uzyskać zbawienie, musimy się do tego życia przygotować. Wierząc w życie wieczne, bierzemy pod uwagę Boga i jego naukę. Tylko przez niego, możemy to zbawienie osiągnąć. A chcąc je osiągnąć, musimy zadbać o nie teraz. Teraz kiedy żyjemy tu na ziemi, ponieważ tylko za życia tu na ziemi, możemy zadbać o naszą duszę, która będzie żyła dalej. Dlatego przystępujemy do spowiedzi, aby oczyścić się z grzechów. Przyjmujemy komunię świętą, aby napełnić się miłością Boga. Uczestniczymy w życiu kościoła i sami ten kościół tworzymy. Zbawienie to nic innego, jak życie doczesne i wiara w życie wieczne.

Nasze nastawienie na świadomość zbawienia, będzie kierowało naszymi postępami. Jeśli uświadomimy sobie, że życie na tamtym świecie jest, że dusze idą do nieba albo do piekła, że jest coś takiego jak zbawienie, czyli radość wieczna w niebie. To nasze postępy zostaną przy nauce Boga. Raz będą lepsze, raz gorsze, ale nauka Boga będzie przesłaniem. Nie da się żyć bez popełniana grzechu. Gorsze momenty przychodzą do naszego życia, ale nasze życie będziemy prowadzić ku zbawieniu, ku nauce Boga.

Inaczej będzie jak odrzucimy fakt życia wiecznego. Odrzucimy to, że Bóg może nas zbawić, że nie ma życia w niebie albo piekle. Nasze życie będzie nakierowane tylko na życie doczesne tu na ziemi. Możemy je przeżyć szczęśliwie i radośnie, ale będzie to życie tylko ciała. Dusza, która z tego ciała wyjdzie, nie będzie miała możliwości poznać Boga, bo ciało za życia, Boga nie poznało.

To uświadomienie sobie o życiu duchowym, jest bardzo ważne. Bo to nas nastawi na to, jak będziemy żyć tu na ziemi. Bo życie tylko ziemskie, mniej wymaga od siebie. Daje dużo przyjemności, ale szybko może się nudzić. Natomiast nakierowanie na życie ziemskie i duchowe, wymaga od siebie pokory, przyjęcia na siebie więcej zobowiązań i wyrzeczeń. Bóg daje nam wybór, jakim życiem chcemy żyć tu na ziemi i jak chcemy zadbać o życie tam w wieczności. Zadbać o nie, albo odrzucić fakt istnienia takiego życia. Jedno i drugie nastawienie do życia, może być życiem pełnym miłości i szacunku. Ale tylko jedno może nas w pełni uszczęśliwić. I to uszczęśliwić długoterminowo, bo na cały czas bez końca.