
Jak często osądzamy siebie nawzajem? Obwiniamy się i mamy do siebie pretensje? Zadręczamy siebie nawzajem, doprowadzając do złości, upokorzenia?
Czy to jest dobry kierunek, aby sobie nawzajem wytykać błędy, osądzać się nawzajem? Każda osoba żyjąca tu na ziemi ma wybór, jak życie swoje chce przeżyć, czy będzie to osoba duchowna, katolik, ateista, czy ktoś jeszcze. Tak jak każdy ma wybór, tak każdy może popełniać błędy.
Pan Jezus żyjąc na ziemi, chciał pokazać, jak można bez takich osądów żyć. Przede wszystkim pokazał ludziom miłość. Pokazał jak można sobie wybaczać, a nie obwiniać się nawzajem. Dlatego wiara w Boga może prowadzić nas w życiu ścieżkami, które nauczą nas, jak w życiu się odnaleźć. Jak nauczyć się miłosierdzia, które zostawił nam Bóg. Moc ludzka nie jest tak mocna jak moc Boża, która może wszystko. Każdy jest człowiekiem, każdy popełnia błędy. Nawet osoby duchowne. Na szczęście nad tym wszystkim czuwa Pan Bóg. Daje nam swoje sakramenty, swoją miłość i pokazuje, jak można żyć bez osądów, bez nienawiści, bez skłonności do obmawiania. On dał prostą zasadę. Kochaj bliźniego swego jak siebie samego. Jeśli sprawia zło, powstrzymaj go. Jeśli potrzebuje pomocy, podaj swoją dłoń.
Nie osądzajmy siebie nawzajem. Zostawmy to Bogu i jego nadprzyrodzonej mocy. On zrobi to sprawiedliwie. Zamiast osądów, dbajmy o wspólne relacje i ich poprawę. Dbajmy o kościół, bo to nie jest tylko budynek. To wspólnota, to ludzie którzy chcą kościół tworzyć, troszczyć się, wzmacniać swoją wiarę, ponieważ błąd jednej osoby rzutuje na całą wspólnotę. Na to, jak jest kościół odbierany, jak jest osądzany. Ziemskie osądy zostawmy Bogu, ponieważ jemu pójdzie to lepiej, a my skupmy się na wzmacnianiu relacji, szacunku do drugiego człowieka.


